Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

February 16 2015

06:45

January 14 2015

20:11
3775 3a69 390
Reposted fromkotowate kotowate

November 30 2014

18:22

November 15 2014

20:24

June 26 2014

06:49

June 21 2014

19:10
19:07

June 20 2014

14:15

June 17 2014

19:32

May 16 2014

22:31
22:15

May 09 2014

08:55

March 24 2014

07:31

March 23 2014

15:47

March 17 2014

10:41

March 05 2014

19:59

February 17 2014

12:11

February 10 2014

20:44
porażka jest wpisana w naszą egzystencję. prędzej, czy później się pojawi. uda ci się ją ominąć tylko wtedy, kiedy twoje życie będzie tak ostrożne, że praktycznie nie będziesz żył.

January 26 2014

14:33

December 07 2013

05:18
05:37
gdyby była wiosna, to za oknem byłoby już jasno. niestety, szybko ona minęła, a po niej lato, jesień i nastała. chłodna, brzydka, zła.  oto ona. zima. w całej swej okazałości. taka, jakiej nie lubię.

05:40
na chodnikach leży garstka śniegu, a po nim chodzą ludzie, niektórzy jeszcze jeżdżą rowerem. pędzą. do pracy na szóstą, na pociąg, do domu. a ja? a ja właśnie skończyłam porządki. kurze starte, podłoga zmyta, ciało czyste. a dusza? duszy jakby w tym nie było, a to wszystko przecież tylko dla niej robione...

czuję się naprawdę zagubiona na dodatek zmęczona tą, nieprzerwaną od ponad roku, walką. skąd mam siłę na więcej? sama nie wiem, dobrze, że mam. postanowiłam kolejny raz zacząć wszystko od nowa i, w odróżnieniu od innych podobnych zrywów, nie chcę nic na ten temat pisać.

Tomasz jutro (a raczej dzisiaj) wylatuje w delegację do Gruzji. mam nadzieję, że wróci w pełni zadowolony. rodzice przyjeżdżają do Torunia na pogrzeb byłego męża cioci Tody. tym razem nie będzie czasu, by się z nimi zobaczyć, jednak mam nadzieję, że zostawią u cioci Stasi zimowe rzeczy dla mnie. w ten sposób uniknę tachania tego pociągiem. przy okazji chcą zajechać na Makowiska. ja nie mam na to ochoty, a także i czasu. na święta się z nimi zobaczę.
dzisiaj władze Torunia przewidziały otwarcie mostu. właściwie z chęcią bym się przeszła, jednak nie mam z kim, a po drugie pogoda mnie strasznie zniechęca... mnie wprawia tylko w stan depresyjny, a na Północy podobno dziesięć osób straciło życie w wyniku przejścia orkanu.

powoli nuży mnie sen, właściwie to wypadałoby bym w końcu zasnęła. chciałabym się wyspać, ale biorąc pod uwagę godzinę, w której idę spać, to jest to raczej mało realne. potrzebowałabym na to około dziesięciu godzin, a w godzinach popłudniowych będę spodziewać się telefonów - pierwszy od Tomasza tuż przed wylotem, a drugi, to na pewno rodzice, którzy będą mnie informować jak idzie im trasa... w niedzielę planuję dłużej pospać bez zwady na cokolwiek. znając jednak złośliwość losu, to ktoś mnie obudzi.

Milenka wyjechała do domu na weekend, a ja zostałam sama ze sobą i swoimi myślami. mam taką ogromną ochotę odpocząć wyłącznie w swoim towarzystwie. zwinąć się w kłębek i prawieże nie istnieć. wyjść, chociaż na chwilę, poza ten brutalny świat. dlatego też nie planuję żadnych gości, aczkolwiek Asia mówiła, że wpadnie na herbatę. jej pozwalam, bo do niej nie trzeba wychodzić i wyglądać jak najlepiej. chciałam także poczytać Pawlikowską-Jasnorzewską i zająć się licencjatem. czas najwyższy, by to zrobić.

co jakiś czas zamykam oczy, kładę się spać.
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl